Zastanawiałeś się kiedyś, co sprawia, że jedni ludzie są pewni siebie, a drugim tej pewności brakuje?

Jeśli jesteś osobą pewną siebie, to czy wiesz skąd masz tę pewność?

A jeśli brakuje Ci pewności siebie, to czy jest dla Ciebie jakaś nadzieja?

 

Jedni twierdzą, że to coś, co po prostu się ma, inni, że trzeba się z tym urodzić, jeszcze inni, że to coś, co się wyrabia… Ale jaka jest prawda? 

 

Odpowiem na te pytania w tym artykule.

 

Zapraszam do lektury. ⠀ ⠀ ⠀

Opcja 1: GENY

Prawdopodobnie Ty również obserwujesz ludzi wokół siebie, swoich znajomych, przyjaciół i rodzinę. Może, tak jak ja, masz szansę obserwować rozwój dzieci w swoim najbliższym otoczeniu. 

 

Osobiście, zawsze fascynowały mnie moje kuzynki – bliźniaczki, które wychowane w tym samym domu, przez tych samych rodziców, wszędzie chodzące razem, mające te same koleżanki, „poddawane tym samym bodźcom”, a mimo to… Będące zupełnie różne. Także w kontekście pewności siebie, ich zachowania są całkowicie odmienne. 

 

Nie jest to odosobniony przypadek – takie niezależne zachowania mimo „bliźniaczej” puli genowej obserwuję także wśród znajomych. 

 

Chociaż badania genetyczne są bardzo mocno rozwinięte, to genu pewności siebie jeszcze nie odnaleziono. Osobiście myślę, że taki nigdy nie zostanie znaleziony. 

 

Wiemy natomiast, że chociaż bardzo byśmy chcieli, nie rodzimy się jako „tabula rasa”. Każdy z nas dostaje na start pulę genów, z którą musi żyć. 

 

Kiedyś usłyszałem świetne porównanie: „Geny to jak naładowany pistolet. To od Ciebie zależy, w którą stronę wycelujesz i czy w ogóle pociągniesz za spust”. Niezłe, prawda?

 

Niestety, nasza pula genowa jest trochę bardziej… Zauważalna? Przypominająca o sobie? Natarczywa? 

 

Coś jak gremlin, którego trzymasz w klatce w salonie i nie da się o nim zapomnieć. Możesz przechodzić całe życie w zatyczkach do uszu, żeby go nie słyszeć, ale tak czy inaczej, on tam będzie. I będzie o sobie dawać znać.

Rodzimy się zatem z czy bez pewności siebie? 

Na to pytanie również nie znajdziemy jednoznacznej odpowiedzi. 

 

Początki są dla nas jednak bardzo dobre – w końcu nie słyszeliśmy nigdy o dziecku, które po setnej nieudanej próbie postawienia pierwszych samodzielnych kroków powie: „pier*ole, nie chodzę!”. Może dlatego, że jeszcze nie potrafi mówić… Tak czy inaczej, takich słów nie usłyszymy 😉

 

I co ważniejsze, nie zobaczymy zrezygnowania. Mała dzidzia będzie próbować i próbować, raz po raz lądując na pampersie, aby próbować dalej. Aż do skutku. 

 

Czy zatem rodzimy się z pewnością siebie?

Tu znowu nie ma jednoznacznej, opartej o badania naukowców odpowiedzi. 

 

 

Opcja 2: OKRES DORASTANIA

Weźmiemy tutaj pod uwagę okresy: niemowlęcy, poniemowlęcy oraz dzieciństwo.

 

Szczególnie istotne są pierwsze dwa, kiedy to nasza podświadomość nie ma wykształconego żadnego filtru, więc do około 3-4 roku życia chłoniemy wszystko jak gąbka. 

 

Oczywiście nie chodzi tutaj o słowa, które mówią do nas rodzice, dziadkowie czy inni opiekunowie, ale przede wszystkim o zachowania, które obserwujemy. Patrzymy i dokonujemy natychmiastowych implikacji: „skoro mamusia/tatuś/inni, których kocham tak robią, to tak się robi”. 

 

To właśnie w tym czasie kształtują się lub obumierają podwaliny zdrowej pewności siebie. To pierwsze lata życia, obserwowanie rodziców i opiekunów, ich reakcji na świat. Chłoniemy to, co aktualnie dzieje się w ich życiu, ich płacze, kłótnie albo wzajemne wsparcie i spokój. To podstawowe wzorce, które będą się za nami ciągnąć przez następne kilkanaście lat, do momentu, w którym świadomie się nimi zajmiemy jako dorośli. O ile w ogóle. 

 

Jeśli masz dziecko, pamiętaj – możesz mówić co tylko chcesz, ale ono i tak skupi się na tym co robisz. 

Ahh… Nigdy nie zapomnę sytuacji, która miała miejsce, gdy miałem 6 lat. Chodziłem wtedy do „zerówki”. Była ciepła wiosna, a tata odebrał mnie z przedszkola. Jechaliśmy wtedy do babci i dziadka, a w samochodzie tata zapalił papierosa, jak to miał w zwyczaju. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie słowa, które wtedy do mnie powiedział, zaciągając kolejnego dymka: 

 

„Widzisz? Nigdy tak nie rób”. 

 

W wieku 12 lat, w 6 klasie szkoły podstawowej, zapaliłem pierwszego papierosa. Później fajki okazyjnie towarzyszyły mi do wieku 19 lat. 

 

 

Opcja 3: OKRES DOJRZEWANIA

To, co zmienia się z wiekiem to autorytety, od których czerpiemy.

 

Rodzicie, dziadkowie, najbliższa rodzina często zastępowana jest przez rówieśników, czasami nauczycieli, celebrytów, a nawet postaci fikcyjne. 

 

Niektórych z nich ciężko jest nazwać autorytetami, ale w tym okresie naszego życia nie zdajemy sobie jeszcze z tego sprawy. 

 

Jako nastolatkowie szukamy własnej tożsamości. Staramy się dopasować do grupy rówieśniczej. Tu często pojawia się pułapka, w której szukając odrębności, indywidualności, wpadamy w subkultury, stając się kolejnym gościem z krokiem w kolanach (reprezentującym kulturę hip-hop), czy dziewczyną w mocnym makijażu i glanach (reprezentującą kulturę gotów, czy metalowców). To oczywiście przykłady, ale te pewnie bez problemu odniesiesz do swojej historii i otoczenia. 

 

Pułapka polega na tym, że potrzebujemy „podpiąć się” pod coś, aby poczuć się pewniej, całkowicie nie rozumiejąc, że pewności siebie powinniśmy szukać w sobie, a nie na zewnątrz.

 

Pomimo wykształconych filtrów bezpieczeństwa naszej podświadomości, młodzi ludzie nadal często bezrefleksyjnie przyjmują to, co mówią (d)o nich inni. 

 

Pomimo towarzyszącego wewnętrznego poczucia niesprawiedliwości czy zranienia, słowa nauczycielki „z ciebie nic nie będzie” ryją się w podświadomości. „Nie można na tobie polegać” – rozżalonego przyjaciela, „jesteś ch**em” – zranionej nastoletniej miłości – wszystkie tego typu zwroty odciskają piętno na psychice młodego człowieka.

 

Nie dostrzegamy jeszcze różnicy pomiędzy osobowością a zachowaniem.

 

Nie rozumiemy w tym czasie, że nawet najwspanialsza osoba potrafi zachować się nieetycznie, a największy bandyta może okazać miłosierdzie. 

 

Tworzą się wówczas nie tylko przekonania o nas samych i innych ludziach, ale także o miłości, przyjaźni czy edukacji. Nasza pewność siebie wzmacnia się albo osłabia. 

 

W ten sposób, przez pierwsze kilkanaście lat naszego życia, programowany jest autopilot, na którym większość osób dojedzie aż do śmierci. 

 

 

Opcja 4: DOROSŁOŚĆ

Nadchodzi ten piękny czas, w którym musimy wziąć odpowiedzialność za własne życie. U niektórych skończy się to jedynie na kredycie na mieszkanie, własnym samochodzie i pragnieniu stabilnej pracy, aż do emerytury, by nigdy nie było problemów z płaceniem rachunków. 

 

U innych, na szczęście, będzie to także osobisty rozwój, który pozwoli zmierzyć się z przeszłością, zrozumieć ją i „uleczyć” to, co jest do „uleczenia”. 

 

Stajemy zatem przed wyborem, nie do końca świadomym, ale do świadomości się przebijającym. Chyba każdy z nas, jak tak trochę się zastanowi, jest w stanie zidentyfikować powtarzające się w życiu schematy. Niekoniecznie wszystkie są korzystne.

 

Każdy kolejny facet Cię zdradza?

Każdy kolejny szef wykorzystuje Cię i zmusza do nadgodzin?

Być może, gdy pojawiają się problemy, odruchowo chcesz uciekać i ani myślisz o stawieniu im czoła? 

Pozwalasz, aby… 

 

Schematów mogę mnożyć w nieskończoność. Ważne, abyś to Ty je zidentyfikował/-a. 

Pytanie, co zrobisz z nimi dalej?

 

Czy będziesz powtarzać: „Ja nigdy nie byłem pewny siebie…” i tym samym 

wejdziesz w rolę ofiary? Czy to „świat jest zły” i „wszyscy przeciwko Tobie”? 

Możesz też szukać, kto jest winny Twojemu braku pewności siebie, ale nie tędy droga. 

 

Dobre w tej sytuacji pytanie brzmi: 

 

Czy weźmiesz odpowiedzialność za swój brak pewności siebie i… Zbudujesz ją? 

 

Czy weźmiesz pełną odpowiedzialność za swoje życie?

 

Jeszcze 100 lat temu prawdopodobnie byłoby to ciężkie. Dzisiaj – nie da się nie usłyszeć o rozwoju osobistym, psychologii, treningu mentalnym. Wystarczy odrobina chęci, aby wiedzę pozyskać i wdrożyć w swoje życie. 

 

 

Podsumowując

Nie mamy jasnej odpowiedzi na to, czy z pewnością siebie się rodzimy, czy dopiero nabywamy ją jako dzieci. Osobiście wierzę, że rodzimy się pewni siebie, a cały okres dziecięcy w mocny sposób kształtuje jej poziom. 

 

Z takim bagażem wchodzimy w dorosłe życie, gdzie nie mamy co szukać usprawiedliwień niskiej pewności siebie czy wymówek, aby ten stan utrzymać, a jedynie sposobów, by pewność siebie wypracować.

Recommended Posts