Szkoła ruszyła pełną parą. Wiele naszych pociech zasiada już dumnie w szkolnych ławkach, gdzie mierzą się z olbrzymią ilością informacji do przyswojenia, relacjami z rówieśnikami oraz wymaganiami nauczycieli.Każdy z tych elementów może równie dobrze… Zniszczyć pewność siebie dziecka!Jak tego uniknąć?Jak wzmacniać naturalną pewność Twojej pociechy?Co możesz zrobić, aby być cudownym rodzicem także w tej kwestii?Już Ci podpowiadam. Zanim jednak nauczę Cię budowania pewności siebie u dzieci, musisz wiedzieć kilka rzeczy.

 

 

Po pierwsze:

Człowiek nie reaguje na rzeczywistość, lecz na obraz rzeczywistości, który ma w głowie.

 

Być może już gdzieś słyszałeś to stwierdzenie, które jest kwintesencją zrozumienia drugiego człowieka. Jak powinniśmy to interpretować?Każda sytuacja, wszystko co się wydarza, każdy jeden bodziec docierający do naszego organizmu jest przetwarzany przez nasze zmysły. Dla przypomnienia są to: wzrok, słuch, dotyk, smak i węch. Informacje są przetwarzane przez jeden z pięciu lub kilka zmysłów jednocześnie.Jest to tzw. pierwszy filtr percepcji.Oznacza to na przykład, że dla jednej osoby temperatura 18°C będzie za niska, dla drugiej za wysoka, a dla trzeciej odpowiednia.


Podobnie będzie w przypadku każdego innego bodźca odbieranego jakimkolwiek zmysłem.To nie koniec filtrowania docierających do nas informacji.Informacje pobierane przez zmysły, trafiają do naszego mózgu.
Ten wyjątkowy organ uwielbia energooszczędność. Dlatego m.in. tworzymy nawyki – automatyzmy, dzięki którym nie tracimy czasu i energii na myślenie.


Innym przejawem tej „energooszczędności” jest zachodzący w mózgu drugi filtr percepcji.
Dochodzi tutaj do usunięć, generalizacji czy zniekształceń.Przykładem usunięcia może być zdanie:
„Nie lubię chodzić do szkoły.” – Dlaczego? Nie mamy informacji o przyczynach tej niechęci.Przykładem generalizacji może być zdanie:
„Nie radzę sobie z matematyką.” – Z czym konkretnie? Matematyka to obszerna dziedzina, powinniśmy szukać konkretów. A może wcale nie chodzi o matematykę?Przykładem zniekształcenia może być zdanie:
„Pani na mnie krzyczy” – Czy na pewno krzyczy? Jak opiszesz krzyk? Może po prostu zwróciła uwagę lub była zdenerwowana albo zniecierpliwiona?

 

 

Jak to się ma do pewności siebie?

 

Otóż pewność siebie nie wynika z rzeczywistości i sytuacji, które mają w niej miejsce, lecz z naszej interpretacji tych wydarzeń. To dlatego ta sama sytuacja, może być widziana zupełnie inaczej przez jedno czy drugie dziecko i z pewnością będzie widziana inaczej przez nauczyciela. Konsekwencją różnych interpretacji będą zupełnie inne reakcje mentalne, emocjonalne i behawioralne. Także z tego powodu, ta sama sytuacja jednych wzmocni, a innych zdołuje.Pamiętaj: Człowiek nie reaguje na rzeczywistość, lecz na obraz rzeczywistości, który ma w głowie.Zatem za każdym razem, gdy rozmawiasz ze swoim dzieckiem, miej tę zasadę w swoich myślach i postaraj się jak najlepiej wejść w buty swojego dziecka. Zobacz, usłysz, poczuj to, co ono.

 

 

Po drugie:

Ludzie w swoich czynach zawsze kierują się pozytywną intencją. Zawsze.

 

Wiem, brzmi kontrowersyjnie. Zwłaszcza, gdy pomyślisz o Hitlerze czy jakimkolwiek przestępcy. Spójrz na to, ponownie, z perspektywy drugiego człowieka. Nawet jeśli zachowanie jest krzywdzące, to wynika ono z pozytywnej intencji. Niestety, intencja w takich przypadkach jest pozytywna tylko wobec sprawcy, który chce mieć poczucie sprawczości, połączenia z drugą osobą czy zaspokoić jakąkolwiek inną potrzebę.Zrozum mnie dobrze: ostatnią rzeczą, do której chciałbym Cię namówić byłaby próba zrozumienia Hitlera, czy po prostu złych ludzi. Również daleko jest mi do rozgrzeszania takich osób. Chodzi mi o to, abyś miał świadomość, że również niechlubne czyny mają swoje korzenie w pozytywnych intencjach – czy tego chcemy czy nie.

 

Spójrzmy na zachowania dzieci, będzie nam zdecydowanie łatwiej niż ze zbrodniarzami.Jasiu uderzył Małgosię. Czyn zły i naganny, prawda? Nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Zapytajmy jednak Jasia, dlaczego to zrobił i poszukajmy głębokiej, prawdziwej przyczyny, a okaże się, że Jasiu:

  • mógł chcieć pokazać swoją siłę, ponieważ poczuł się zagrożony,

  • mógł widzieć takie lub podobne zachowanie u osób, które mówiły sobie, że się kochają (i to nie musi być rodzina, to może być film)

  • mógł mieć potrzebę bycia zaakceptowanym przez kolegów, dla których „dziewczynki to największy wróg”,

  • itd.

 

Już rozumiesz o co mi chodzi?Nawet tak haniebne zachowanie jak uderzenie drugiego człowieka, prawdopodobnie nie wynika z „bycia złym” lecz z innej, pozytywnej intencji.Dlaczego o tym piszę?Ponieważ Twoja natychmiastowa, gwałtowna reakcja, w tym przypadku prawdopodobnie gniewna, absolutnie nie pomoże Ci zbudować pewności siebie Twojego dziecka.(Pamiętaj, chodzi mi o każdy czyn, który Twoim zdaniem nie jest chwalebny i nie podejrzewam Twojego dziecka o bicie innych.)

 

Za każdym razem, gdy młody człowiek zrobi coś, czego nie pochwalasz, stajesz przed wyborem:

  1. Ukarać? Nakrzyczeć? Dać szlaban „na komputer”? Dać, o zgrozo, klapsa? Nie odzywać się? (Tak obrażanie się rodzica to ulubiona kara wielu z nich).

  2. Zlekceważyć? Powiedzieć, że nic się nie stało? Że na pewno przypadek? Że nie chciał?

 

Wybierz trzecią opcję. Przede wszystkim postaraj się zrozumieć.
Przestań walczyć z katarem, poszukaj przyczyny przeziębienia i wzmocnij odporność.Pamiętaj: Ludzie w swoich czynach zawsze kierują się pozytywną intencją. Jeśli chcesz nawiązać ze swoim dzieckiem wyjątkową więź, wprowadź w Wasze życie te dwie relacje. Gwarantuję Ci, że pomogą.

 

 

 

 

Oto 7 sprawdzonych metod, dzięki którym zbudujesz pewność siebie swojej pociechy:

 

1. Przyłapuj na dobrym.

Wywróć system do góry nogami. Zamiast łapać na błędach, pomyłkach i negatywnych zachowaniach… Przyłapuj na dobrym!
Przyłapuj na sukcesach.Za każdym razem, gdy Twoje dziecko zrobi coś dobrego – nawet jakąś drobnostkę – wzmacniaj to zachowanie poprzez dostrzeżenie i pochwalenie.Powiedz np.: „Jestem dumny, że… / Cieszę się, gdy Ty… / ” i koniecznie uzasadnij dlaczego.To Ty zdecydujesz za co pochwalisz, a co przemilczysz, ale polecam Ci dostrzegać nawet najdrobniejsze zachowania, które wywołują uśmiech na Twojej twarzy. Nawet jeśli dla Ciebie to „norma” czy „absolutne minimum”.Twoja pociecha posprzątała pokój? – pochwal, nawet jeśli miało to miejsce dopiero po piątej Twojej prośbie. Wzmocnij robienie porządków.Podzieliła się kanapką z kolegą? – zauważ i powiedz jak ważna jest pomoc drugiemu człowiekowi.Jest szczęśliwe z jakiegoś powodu? Dostrzegaj, łap chwile (ulotne jak ulotka… 😉) i ciesz się razem z nim.Ktoś może zadać pytanie: Czy chwalenie za takie pierdoły nie rozleniwi mojego dziecka? Czy nie pomyśli ono, że jest pępkiem świata?Odpowiem wtedy: spokojnie, przecież cały czas jest narażone na polski system edukacji. Tam wszyscy próbują sprowadzić je do parteru i zrównać z innymi. Ty już nie musisz. Ty możesz je wzmacniać.

 

 

2. Celebruj sukcesy z pełną uważnością.

Któż z nas nie lubi być docenionym? 🙂

Dla dzieci to szczególnie ważne, ponieważ tworzy się wtedy u nich hierarchia wartości i właśnie po tym, na co zwracasz uwagę, dziecko wie, co jest dobre (za co będą w życiu nagrody), co złe (za co będą kary), a co jest obojętne (i nic za to nie będzie).Niestety ciągle spotykam dorosłych ludzi, którzy nie potrafią się cieszyć życiem. Nawet nie z małych rzeczy. Po prostu z niczego.Jak myślisz, z czego to wynika?Moje obserwacje wskazują na jedną i tę samą odpowiedź. W dzieciństwie, młodości, dla rodziców kolejne sukcesy były… „normą”.Jeśli uznajesz średnią ocen 5,0 na świadectwie Twojego dziecka za „normę”, to robisz mu krzywdę. Takie „normowanie” prowadzi do tego, że każda wyjątkowa chwila w dorosłym życiu będzie interpretowana na zasadzie: „no tak przecież musi być / no tak przecież jest”.Co gorsza, każde odstępstwo od tej normy będzie przez nie interpretowane za życiową porażkę.A przecież szczęśliwe życie to nie seria gigantycznych euforii towarzysząca spektakularnym sukcesom, lecz udane próby „mikrozachwytów” każdą chwilą, miejscem, spotkaniem z drugim człowiekiem.Dlatego, kiedy Twoje cudowne dziecko „przyniesie do domu” dobrą ocenę, to nie traktuj tego za normę, ale AUTENTYCZNIE się uraduj! Pokaż swoje zadowolenie, radość, ciesz się z nim…Ale.Ale nie dodawaj nic w stylu: „No nie mogło być inaczej”. W ten sposób wytworzysz niepotrzebną presję i każda niższa ocena sprawi, że Twoje ukochane dziecko będzie czuło, że Ciebie zawiodło.Tym bardziej nie pytaj: „A co dostał Kowalski”?
Za przeproszeniem, ch** Cię obchodzi co dostał Kowalski. Liczy się to, co dostało Twoje dziecię.
No chyba, że macie na nazwisko Kowalski…

Rozumiesz co mam na myśli?Zero presji. Zero porównań. Czysta celebracja sukcesu.

 

 

3. Stwórz ścianę chwały.

Wyróżnij przestrzeń w Twoim domu, w którym będziecie trzymać medale, puchary, dyplomy i inne wyróżnienia, którymi może poszczycić się Twój potomek. I niech tym miejscem nie będzie karton w szafie, na strychu czy w piwnicy.Niech to miejsce jest widoczne.Po pierwsze, widzi je Twoje dziecko, które cały czas – chcąc nie chcąc – wpada na swoje dowody sukcesów.Po drugie, widzisz to Ty, więc jesteś dumnym rodzicem, nawet gdy macie gorsze chwile.Po trzecie, widzą to Wasi goście, którzy mogą Twoje dziecko pochwalić, a nawet się zainspirować. Od razu zyskuje szanse dodatkowego korku budowania pewności siebie – przyjmowania komplementów z dumą. Zawsze łatwiej w domu, na swoim terytorium.Nigdy nie zapomnę, jak zobaczyłem u jednej dziewczyny dwumetrową szafę wypełnioną jej pucharami i medalami. Zrobiło to na mnie ogromne wrażenie. Chociaż dla niej była to codzienność, to wiem, że w środku czuła dumę ze swoich osiągnięć.

 

 

4. Nie pozwól, by mówiło o sobie źle. Nigdy.

Znasz ten upierdliwy głos, który od czasu do czasu pojawia się w Twojej głowie i mówi: „Spieprzyłem to!”, „Jestem do niczego!”, „Nie nadaję się!? To Twój wewnętrzny krytyk. Nie musisz mieć schizofrenii by go słyszeć.Ma go każdy z nas. Jedni radzą sobie z nim lepiej, inni gorzej. Mam nadzieję, że tak jak napisałem – słyszysz go od czasu do czasu, a nie non stop.I teraz uwaga! Twoje dziecko też słyszy ten głos! Może on brzmieć inaczej i prawdopodobnie jest mniej wulgarny niż Twój, ale jest tam na pewno. Czasami zwerbalizuje się przez aparat mowy Twojego dziecka, które może powiedzieć: „Jestem za słaby…” , „Inni są lepsi ode mnie…”.Ważne: nigdy, ale to nigdy, przenigdy nie przechodź obok tego obojętnie. Wychwyć to za każdym razem i ucz swoje dziecko, by tak do siebie nie mówiło.Jeśli nie jest prymusem z historii i mówi: „Nie potrafię tego zapamiętać”, to nie oznacza, że musi sobie mówić: „Jestem wybitnym historykiem!”. Wystarczy, że powie sobie: „Dam radę! Zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby się tego nauczyć”. To wystarczy – uwierz mi.Porada trenerska: daj konkretne wskazówki:
Nie mów: „Kochanie, nie mów tak do siebie”.
Powiedz: „Kochanie, zamiast mówić xxx, powiedz sobie: dam radę. Ja w Ciebie wierzę”.

 

 

5. Dodawaj otuchy.

Bądź w ważnych chwilach swojego dziecka. Jeśli nie możesz osobiście, to stań na głowie, by zobaczyć się przez skype lub usłyszeć przez telefon. Od biedy wyślij sms-a.Nawet jeśli Twoje dziecko mówi: „Oj weź się mamo/tato”, to i tak jest to dla niego cholernie ważne, byś był przy nim jako rodzic.Takie zdania jak:

  • „Wierzę w Ciebie”

  • „Będzie dobrze”

  • „Cokolwiek zrobisz, będę Cię kochać”

  • „Jesteś cudownym człowiekiem”

  • „Jesteś kimś więcej niż średnią ocen”

  • „Daj czadu!”

Itp. powinny być bardzo obecne w Twoim słowniku. Bardzo.Młodzi ludzie potrzebują naszego wsparcia i powinniśmy je im dawać.Jeśli Tobie nikt go nie dawał, to daj tym bardziej i nie pier***, że dziecko trzeba hartować. Tzw. zimny chów to patologia przeszłości, z której tragicznymi efektami muszę pracować jako trener mentalny co kilka sesji z kolejnymi klientami.Nie będąc rodzicem, a „jedynie” opiekunem czy nauczycielem, to pamiętaj, że dla młodego człowieka jesteś wielkim autorytetem. Nawet jeśli tego nie okazuje (wiem, co mówię 😉).Dlatego Twoje słowa i czyny są w umyśle dziecka uznawane za (niemal) święte. Oczywiście zależy to od wieku dziecka, ale o tym skąd bierze się pewność siebie pisałem w poprzednim artykule, który znajdziesz tutaj: klik.

 

 

6. Ucz asertywności, nie – bezwzględnego posłuszeństwa.

Chociaż marzeniem większości rodziców jest bezwzględne posłuszeństwo ich dzieci, to ma to jedynie rację bytu w sytuacji, kiedy dom stoi w płomieniach i nie ma „jeszcze 5 minut” tylko od razu ma być ewakuacja.W każdym innym przypadku, bardziej wartościowe będzie wzmacnianie budowania pięknej i wyjątkowej osobowości, własnego zdania, otwartego światopoglądu i poczucia własnej wartości.Asertywność to jeden z filarów poczucia własnej wartości.Jeśli chcesz, aby Twoje dziecko miało niską samoocenę?
Ucz je bezwzględnego posłuszeństwa! Nie chcesz?
Ucz asertywności 😊Asertywność to umiejętność wyrażania własnego zdania, potrzeb i emocji, bez świadomej intencji zranienia drugiej osoby.Innymi słowy jest to relacja, w której: Ja okay + Ty okay.Dlatego:

  • Pozwól dziecku mieć / wyrabiać własne zdanie.

  • Zachęcaj do dokonywania samodzielnych wyborów.

  • Zaakceptuj to, że Twoje dziecko może się z Tobą nie zgadzać.

Asertywność to złoty środek. Drugą, skrajnie przeciwną do uległości postawą jest agresja. Tej jednak raczej świadomie dzieci nie uczymy

 

 

7. Pozwól popełniać błędy.

„Co!? Jakie błędy!? Przecież jestem doświadczonym, dorosłym, dojrzałym człowiekiem i jestem tu po to, by dziecko błędów nie popełniało! Muszę je przed nimi chronić!” – pomyślało właśnie kilkunastu nadopiekuńczych rodziców A przecież nie napisałem: „Przestań się opiekować i wychowywać swojego potomka”. Napisałem: „Pozwól popełniać błędy”.Rozmawiaj.
Edukuj.
Zwiększaj świadomość.
Pokazuj konsekwencje i…
Pozwól żyć własnym życiem.Uwierz mi, wiem jakie to trudne. Wiem, jak ciężko patrzy się, gdy nasz podopieczny popełnia oczywiste dla nas błędy…Ale wiem też, że jeśli wcześniej rozmawiałem, edukowałem, zwiększyłem świadomość i pokazałem możliwe konsekwencje, to jedyne co mi pozostaje, to uszanować wolną wolę drugiego człowieka.I chociaż sam czasami mam ochotę złapać kogoś za barki i potrząsnąć krzycząc: „Obudź się!”, co zresztą zdarza mi się robić w przypadku dorosłych, to wiem, że spora część ludzkości najlepiej uczy się popełniając własne błędy i…Nie ma w tym nic złego!
Uczenie się absolutnie wszystkiego na błędach innych to utopia.Przypomnij sobie swoją młodość i rozmowy ze swoimi rodzicami.
Kto był zawsze posłuszny swoim rodzicom i niech pierwszy zhejtuje w komentarzu 😉A gdy dziecko popełni błąd i przyjdzie do nas z płaczem?
Przytul.
Wesprzyj.
Okaż bezwarunkową miłość.I zostaw dla siebie słowa „A nie mówiłem”, które będą cisnąć się na usta.

 

 

                        Dziękuję Ci i gratuluję!

Tak właśnie przedstawia się 7 wskazówek, dzięki którym zbudujesz pewność siebie swojego dziecka.Jeśli dotrwałeś do tego miejsca – gratuluję. To znaczy, że naprawdę zależy Ci na pięknym życiu Twojego dziecka i za to Cię szanuję.Teraz zadbaj o to, by jak najszybciej wprowadzić te punkty w życie.Jeśli którejś ze wskazówek nie realizowali Twoi rodzice, to i Tobie może być z nią ciężko, ale dasz radę, jeśli zechcesz.
Sam spotykam ludzi, którym pochwały czy budowanie asertywności zamiast posłuszeństwa przychodzą z trudnością.
Ci, którzy mi zaufali, dzisiaj mają wspaniałe relacje ze swoimi pociechami.Mam nadzieję, że moje wskazówki będą przydatne również dla Ciebie i już niedługo pochwalisz mi się efektami ich wprowadzenia w życie.Co jeszcze dodał(a)byś do tej listy?Co sprawdza się u Ciebie?Koniecznie podziel się swoim doświadczeniem w komentarzu!

 

 

A jeśli uważasz ten artykuł za wartościowy – udostępnij go proszę dalej 😊

 

Ps.Mamo, jeśli to czytasz, to dziękuję Ci za realizowanie ze mną wszystkich tych 7 punktów. Nikt Cię tego nie nauczył i wiem, że sama tego nie miałaś w swoim życiu. Mimo to wychowałaś mnie na człowieka ze zdrową pewnością siebie. Dziękuję.

Recommended Posts

No comment yet, add your voice below!


Add a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *